poniedziałek, 21 marca 2011

powrót.

zobaczyłam małą Annę Marię po 10 miesiącach. poczułam wyrzuty sumienia, że jestem fatalną mamą chrzestną, która odwiedza swą córkę dopiero z okazji urodzin. to tak, jakby była sierotą. na szczęście jest mała, w piątek skończy rok. mam czas, by nad sobą pracować, stać się lepsza, choćby dla niej. to taka odpowiedzialna rola. być wzorem dla niej i wspierać ją na każdym kroku, dawać przykład wiary i życia z Bogiem, dla Boga...

czasem potrzebuję rozmowy. teraz potrzebuję przyjaciela.
wieczór był ciężki. chciałabym już zapomnieć.

koronka, post za Marię i jej powstanie z upadku.


dziękuję za czas spędzony z Anią, za rozmowy niedokończone, za Tych, którzy chcą mnie słuchać i potrafią pocieszyć, za pracę nad sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz