i chyba wszystko w tym temacie... totalna niemoc mnie ogarnęła. zaczęło się od kryzysu w pisaniu pracy licencjackiej, skończyło na oglądaniu zdjęć. te ostatnie zajęcie powinnam sobie odpuścić. nie mam w sobie dość odwagi, by ich nie oglądać, a co dopiero skasować. dlaczego powroty tak ranią?
to jest ten czas, kiedy mam ochotę uciec z wrocławia gdzieś do zapomnianego miejsca. pobyć sama ze sobą, poczuć naturę wokół mnie, porozmyślać o wszystkim i o niczym. tego chcę.
czuję w sobie rozbieżności, jakbym miała schizofrenię. czasem wydaje mi się, że idę do przodu, ale jakiś czas póżniej brnę w gąszcz nieznanych i niechcianych uczuć, postępowań. kobieta zmienną jest? w moim przypadku zdecydowanie.
ostatni miesiąc wiele we mnie zmienił, sporo dostrzegłam. nawet zaczęłam się starać, przykładać do kilku spraw. po prostu chcę być odpowiedzialna za swoje życie i czuć, że choć w większej części trzymam je w garści. przecież to takie przyjemne mieć kontrolę nad tym, co dla nas istotne.
ah, nie od parady lubię słuchać. skoro nikt nie może mi pomóc, to chociaż ja się do czegoś przydaję :).
myśli urwane i rozwichrowane. cała masa natłoczonych niekonkretów. wieczna tęsknota za wszystkim i wszystkimi. i zdecydowanie jestem domownikiem, który musi być otoczony najbliższymi. kocham dzieci, zbierać kwiaty, czuć ciepłe promienie na ramionach, mieć brudne od piachu stopy, Żyć pełnią życia, irytować, być zabiegana i czasem nie mieć czasu na beztroskie myślenie, kocham, kocham, kocham być kochana.
kim jest przyjaciel?
czy jestem czyjąś przyjaciółką?
dziękuję za rodziców, truskawki, niemoc, która nie pojawia się bez powodu, doświadczenia, godne życie.
przepraszam za marudzenie, niedocenianie siebie i innych, nieuzasadnioną tęsknotę, wahania.
proszę o Dary mi potrzebne, abym mogła dobrze wykorzystać nadchodzący czas i dać coś innym, o zabranie tego uczucia.
hmm... przypadek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz