odejście z da, to dobra rzecz. każdy potrzebuje mieć coś poza nim, coś dla siebie, coś dla innych. sama jestem nim ostatnio przesiąknięta na wskroś. potrzebuję wytchnienia i wprost nie mogę się już doczekać wakacji. tak to do końca nie wiem, za czym tęsknię, czego mi brakuje i czego oczekuję. jestem pełna obaw, ale i zaciekawienia. a póki co... wszystko mogę w TYM, który mnie umacnia! i tego będę się trzymać.
chwile zwątpienia, po co to wszystko. wykończenie fizyczne, może i psychiczne także robią mętlik w głowie. tyle się dzieje w moim życiu. chyba jestem przerażona tym, że tego nie ogarniam. z drugiej strony... to cudowne uczucie! nie panuję nad swoim życiem, nie jestem jego panią i władczynią. tylko ciągle nęka mnie pytanie- quo vadis?! czy nie zapętlam się w organizacji, przygotowaniach, technicznych szczegółach, miast cieszyć się z nadchodzącej uroczystości?
muszę odetchnąć.
wybieram się do spowiedzi. przez ten natłok zajęć, zobowiązań, nie miałam kiedy do niej przystąpić. a może to zwykła wymówka. brak czasu dla Boga. tak być nie może. brakuje mi przyjmowania Eucharystii, tęsknię za nią. gdy ludzie idą do Komunii, to chyba jestem zazdrosna, że ja nie mogę. czy mogę im zazdrościć?
dziękuję wszystkim wspaniałym ludziom, którzy pomagają podczas przygotowań do procesji, szczególnie Madzi, Oli, Łukaszowi. to niesamowite, jak można czuć Twoje działanie w Ich poczynaniach :)! dziękuję za dotychczasowe siły, które biorą się z jakichś ukrytych pokładów. dziękuję za to, że mimo zmęczenia czuję, że żyję. dziękuję, ah dziękuję!
przepraszam za brak zorganizowania czasu tylko dla Ciebie, zaniedbywanie innych oraz obowiązków, niepotrzebne nerwy.
proszę o samozaparcie, dodatkowe akumulatory na najbliższe ciężkie dni, poprawę.
Uderzają z wielką mocą
Krążą blisko wśród nas ot tak
Dając chętnym szczere złoto
piękny. taki spokojny, mający czas dla nas. procesjowy ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz