niedziela, 8 maja 2011

rozczarowanie.

ostatnio przychodzi tak często. najbardziej boli wtedy, gdy liczymy na spełnienie cichych marzeń.

czy jestem "przylepą"? czy naprawdę mizdżę się, uśmiecham i zagaduję do każdego? jestem sztuczna i mdła? chcę być miła na siłę i nie zależy mi na bliższych relacjach? czasem lepiej zmilczeć, ugryźć się w język i nie drążyć, niż mieć potem tysiące myśli, na które i tak nie poznam odpowiedzi, bo każdy ma inne zdanie. 1,5 roku wyjęte z życiorysu. kim byłam, czy też - kim jestem...

pogubiłam się. nie mogę zapomnieć i posklejać wszystkiego do kupy. zamalowanie grzyba na ścianie wcale go nie usunie, jedynie powierzchownie zamaskuje. uczucia są jak ten wilgotny grzyb, który się tylko rozrasta i zatruwa życie od wewnątrz. tylko co zrobić, żeby się go pozbyć... ?



myślałam,że jestem odważna - myliłam się.


dziękuję za słońce, które tak kocham, objadanie się słodyczami, dzięki którym na chwilę udaje mi się zamalować grzyba, ludzi, którzy mnie wspierają, Benię&Frania za zaproszenie na ślub :).
przepraszam za opieszałość i tradycyjnego 'na ostatnią chwilę', ignorowanie problemów i obwinianie siebie za wszystko, zaniedbywanie 'starych znajomych', a szczególnie Ani.
proszę o Łaski potrzebne Agnieszce i wiarę na najbliższy rok, o dobrą współpracę, radość z nadchodzących dni dla AA&P...





your world is nothing more than all the tiny things you've left behind

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz