sobota, 7 maja 2011

przyszedł maj

ah, jakże pięknie pachnie wiosną!
ale cóż to za wiosna... nie obyło się bez opadów śniegu. takich anomalii pogodowych na pewno się nie spodziewaliśmy. zważywszy na to, że główną atrakcją majówkowego wyjazdu była gra w paintball'a, to ów nieprzyjacielski zimny i mokry śnieg skutecznie nam ją uniemożliwił. mimo wszystko wyjazd zaliczam do przyjemnych. momentami chciałam uciekać, ale Krzysiek doprowadzał mnie do porządku.
Milicz, piękne okolice, stawy, sowie drzewo prawie jak z bajki.

wróciłam zawiedziona, bo nie odważyłam się porozmawiać. topornie mi idzie te oswajanie się.

wczoraj wraz z Gosią zostałyśmy nowymi szefowymi DA. w naszym składzie z Łukaszem będzie mi tylko brakować Ziema. obie jesteśmy pełne obaw, ale mimo zniechęconych mam, które były nieprzychylnie nastawione do naszych kandydatur, jesteśmy dobrej myśli, bo to przecież ON tak postanowił.
w nadchodzącym tygodniu pierwsze spotkanie szefów, pierwsza morda. muszę przyznać, że zaczynam być podekscytowana. ciekawe, czym kierowano się głosując na mnie? ja sama miałam wybranego tylko jednego kandydata i był to dobry cel.

w poniedziałek egzamin z apg. próbowałam trochę poczytać, próbowałam. potem nadszedł moment załamania i totalnego rozklejenia. chociaż pogoda za oknem mówi co innego :). kocham słoneczne popołudnia!

odważyłam się, co prawda nie na rozmowę, ale na krótką wiadomość. to pomaga. nie myślałam, że poczuję taka ulgę, gdy nacisnę >wyślij<.

wracam do ustaw. może jakoś się zbiorę. jeśli odłączę internet, telewizor, wyłączę komórkę, to może mi się uda. muszę włączyć jeszcze mózg!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz