przez ostatnie 3 godziny zajmowałam się wyszukiwaniem landów, z których są miejscowości. po co? Madzia dostała zlecenie z biura tłumaczeń, co by wyszukać ileś-set pozycji biurowych u naszych sąsiadów. oszaleć idzie! do monotonnej pracy biurowej, to ja się na pewno nie nadaję. o nie!
landy już za mną (uff!), a majówka przede mną. boję się i cieszę. strach pojawił się przez obecność jednej osoby. dzisiaj zdałam sobie sprawę, że za 2 tygodnie minie 5 miesięcy. dałabym sobie rękę uciąć, że stało się to góra kilka tygodni temu.
ostatnio dużo myślałam, wspominałam. nie wiem, skąd ten melancholijny nastrój. może znowu mam za dużo czasu i powinnam rzucić się w wir zajęć? w końcu najwyższa pora wziąć się za pisanie pracy. jednak myśli co chwilę wędrują w inną stronę. nie potrafię określić obecnych uczuć. czy to żal, a może tęsknota? miłość, czy zazdrość...
już za kilkanaście godzin wyjazd do Milicza. mimo wszystko mam nadzieję, że wyjazd się uda i jego obecność nie zakłóci moich pozytywnych emocji towarzyszących tej wyprawie.
po wczorajszym grillu u Krzysia naładowałam akumulatory optymizmu i mam zamiar utrzymać je naładowane przez cały wyjazd.
ostatnio bardzo udzielam się towarzysko. dobrze mi z tym. w pewnym sensie brakowało mi wyjść, choć nie do końca mogę się w tej aktywności odnaleźć. co za dużo, to niezdrowo?
dziękuję za bohaterki dzisiejszego dnia, ćwiczenie cierpliwości na landach i wypełnianiu pitu :P, przebiegnięcie 6km! i wytrwałość Krzyśka, adorację...
przepraszam za łakomstwo, lenistwo, odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę.
proszę o siłę i poskromienie uczuć.
ah, przyszedł maj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz