środa, 16 lutego 2011

ω & α, koniec i początek.

koniec sesji.
początek czegoś nowego, mojego. naprawdę mojego!

pierwsze spotkanie w radio za mną. oczywiście nie powinnam spodziewać się po nim nie wiadomo czego, ale wyszłam z budynku dziwnie spokojna, a zarazem podekscytowana. podczas spotkania myślałam o pomyśle 'na siebie'. przez to, że tak naprawdę nie mam hobby, któremu jestem w stanie oddać się w 100%, nie mogę się określić.
publicystyka,czy muzyka? tak czy siak czekają mnie nudne newsy i redagowanie tekstów. a może będę na tyle odważna, że pójdę w teren z mikrofonem? byłoby cudownie, gdybym się na to zdobyła, znalazła chęci.

oglądałam "jak zostać królem". świetny film! wywołał we mnie skrajne uczucia - od smutku, po śmiech. świetna gra aktorska i ciekawe ujęcia. to sztuka zagrać jąkałę posiadając cudowną dykcję i ten brytyjski akcent... ubóstwiam british english!

walentynki spędziłam w damskim gronie. miało być damsko, łzawo i po sesji. obyło się bez płakania :). obejrzałyśmy m.in. "wicker park" z tak uwielbianą przeze mnie piosenką. mam przed oczyma chwile, gdy jadę autem, dodaję gazu i uciekam. słuchałam jej w trudnych chwilach aż do ubiegłego roku, kiedy nie miałam takiej potrzeby. to dziwne, że za sprawą jednej osoby wszystko może pójść w odstawkę. dosłownie wszystko.
teraz pora na mnie! zaczynam się realizować i jest mi z tym tak wspaniale!!! mam czas dla siebie, tylko i wyłącznie dla siebie. uh, od marca będzie się działo - liczę na to.

dobrze jest spotkać się z ludźmi, dla których do tej pory nie miałam, nie potrafiłam, nie chciałam, nie mogłam znaleźć czasu. i zdecydowanie mam dość wina! po tak długiej abstynencji przecholowałam. wszelkiego rodzaju chipsowatych świństw i tym podobnych również mam dość.

Sąsiad i don F. dziwna 'para'. ale cieszę się, że napatoczyli się w tym czasie, że chodzimy razem na squasha, że mnie namolnie podrywają, wyśmiewają, doceniają. smutny byłby świat bez mężczyzn. tak, wiem. lepiej już pójdę spać.

dziękuję za ten czas

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz